Szczególnie polecam

 

 

http://www.wydawnictwo-koliber.pl/sklep/index.php

 


 

Zbigniew Habrat

Witaj!

Jest mi niezmiernie miło gościć Cię na swej wizytówce odwiedzanej właśnie strony i to bez względu na fakt jej wyboru, czy też przejaw zwykłej ciekawości. Skoro jednak już tu jesteś, to z pewnością znasz moją Godność, a może kiedyś spotkaliśmy się na ziemskim płaju?

Jeśli nie – nic nie stoi na przeszkodzie (ufam) by to nadrobić.

Zapraszam więc serdecznie do odwiedzin (przede wszystkim – poza wirtualnych).

Przez niemal całe – minione pół wieku (odlicz 15 na szczenięce lata) starałem się postępować zgodnie z zasadami (przyjmowanych za własne ideałów), w tym wyznaniowych.

Do chwili obecnej nic się nie zmieniło  a może właśnie bardzo wiele, gdyż pozostaję wierny ideom, tym razem stricte własnym (wyłącz wyznanie).

Może pamiętasz mnie z czasów gdy wyglądałem tak lub inaczej np.

Lecz gdy „odkryłem”, iż tzw. IMAGE nie ma najmniejszego znaczenia, spotkasz mnie w takiej formie na jaka w danym momencie się czuję. Tobie też doradzam przyjąć podobną postawę.:-)

Pochodzę z nie małego (niegdyś wojewódzkiego) miasta Polski, lecz zawsze mą romantyczną duszę gnało na wieś i w góry. To może efekt genetyki przodków, ale też i niekoniecznie.

Po zakończeniu edukacji (tej dyplomującej) postanowiłem coś z tym zrobić, ale nic nie przychodzi od razu, czy od tak.

Z zawodu (wyuczonego i zamiłowania) jestem artysta-plastykiem, przy czym dziś trudno by mi było (jednym tchem) wymienić współistniejące zawody czy fachy oraz pasje, których się dotychczas imałem lub którym się oddawałem (niemal bez reszty) czy oddaję nadal.

Jedno pewne1 Żyję jak lubię, jak umiem (za Tomkiem Szwedem) i robię swoje (za Wojtkiem Młynarskim). Kurcze! Mimo wszystko jakoś trudno się wyzbyć wpływów. Nie mam zamiaru przegadać tu wszystkiego tego, co być może okaże się przy bezpośrednim (osobistym) poznaniu, ni takoż by forma mej wizytówki przypominała kształtem C.V...

Może więc (już po skrótach) parę koń-kretów i dość. Będzie trudno? Tak, będzie. Wyzwania jednak to coś, co lubię najbardziej (poza dobrą......wróć! Bo może być jeszcze trudniej).

Od „koń-kretów” wyszliśmy (tzn. ja wyszedłem), więc pora się uzdy trzymać lub grzywy (gdy ktoś woli na oklep).

 

MOŻE BĘDZIESZ MIEĆ CIERPLIWOŚĆ BY DOCZYTAĆ TEN TEKST DO KOŃCA? Obiecuję także obrazki (choć pewnie rozbudowany nieco, gdyż jedną z mych pasji stanowi właśnie pisanie), opowiadania, eseje, poezja, wiersz itd.

Spotkać je mogłeś/mogłaś w almanach Krośnieńskiego Klubu Literackiego, którego jestem członkiem, oraz Antologii Poezji Andrzeja Potockiego „Natchnieni Bieszczadem” (tam również prace plastyczne). Jeśli czytujesz prasę bieszczadzką to Gazeta Bieszczadzka, Echo Bieszczadów i Puls Bieszczadów również prezentowały moje utwory.

Od czas założenia i prowadzenia własnego Bandu (Western Country Family 1982-92) oraz powołania do życia największej, bieszczadzkiej imprezy cyklicznej (25 lat) – obecna nazwa Country w Bieszczadach (pisuję również teksty piosenek. To dzięki jednemu z nich „Kocham cię Beskidzie” Band rozpoczął swe sukcesy od Grand Prix na Ogólnokrajowym Przeglądzie Piosenki Turystycznej w Lesku ( rok swego powstania). Kolejne ich próbki znajdziesz na płycie poetycko-muzycznej Bogusława Wojciecha Maciaszka (niegdyś studencki kabaret SSAK-Kraków) „Bieszczadzkie Remedium III”.

Ale Koń-.........? Tak. Na punkcie tego naj, naj, naj czworonoga mam istnego fioła. To także jeden ze ściśle-ulubionych, moich tematów w malarstwie (oczywiście, także własnym).

Jego gracji, wdziękowi i żywiołowości mogę się przyglądać i nimi napawać w nieskończoność.

Góruje rasa arabska i pół krwi, ale np. Hucuł też ma rozliczne zalety (także estetyczne), choć charakterkiem czasem przypomina kozę czy osła. Jak już wspomniałem-maluję wszystko i wszystkimi technikami. A to dopiero wierzchołek góry, gdy chodzi o uprawiane dyscypliny plastyczne. Po prostu – lubię i szanuję nieustanne poszukiwania i równoległy rozwój na wielu płaszczyznach.

Miast wymieniać, łatwiej powiedzieć, że kowalstwa jeszcze nie próbowałem, ale liczę, że i to mi będzie dane, bo pociąga zainteresowaniem (nie tylko zawodowo-poznawczym).

Maleńki wyrywek przykładów mej sztuki (ze standardowo pojętą instalacją artystyczną i kolażem) załączyłem jako przerywnik w tekście i do obejrzenia onego Cię serdecznie zapraszam. Co roku spotkasz je (wciąż nowe formy) w Galerii Sztuki SYNAGOGA w Lesku. Rzeźby (drewno, kamień, glina) nie udekumentowałem. Nadmienię jeszcze tylko, że dyplom mam z ceramiki artystyczno-użytkowej.

O tzw. osiągnięciach, wystawach czy plenerach dowiesz się z innych stron tematycznych. Wystarczy wpisać imię i nazwisko oraz hasło Bieszczady lub malarstwo. Prócz dziedzin artystycznych poświęcam się też wielu pasjom i to także temat – ocean. Niemniej wszystko koreluje gdzieś w okolicach Bieszczadu czy gór w ogóle. Menu tu też nie należy do wyjątków. UWIELBIAM GOTOWAĆ. Nie znaczy to jednak bym prowadził gastronomię czy wyszynk. Najbliższa „jadłodajnia” znajduje się w Birczy – 18 km od nas.

Egzystuje i tworzę w urokliwej, odludnej (wg Stanisława Kłosa – nie istniejącej) wioseczce, noszącej obecnie nazwę Kreców, lokowanej na obrzeżu Parku Krajobrazowego Gór Słonnych i północnych rubieży Bieszczad.

Wieś wchodzi terytorialnie (jak i parę przyległych, mniej jeszcze lub wręcz bezludnych) w skład gminy Tyrawa Wołoska (powiat Sanok).

Moje gospodarstwo (usytuowane na stoku jednego z podleśnych wzniesień w okolicy dawnego centrum wsi) działa na zasadzie systemu eko-zachowawczego i nie posiada stałego zasilania energetycznego a kolokwialnie określając – prądu. Bez gazu zresztą także (nie licząc butli).

Wybacz więc Drogi Gościu, że nie podaję Ci meila, a jedynie tel. komórkowy, który także działa warunkowo z wielu względów.

Do wytrwałych jednak należy lepsza część świata, a ja pałam ufnością, iż do takich właśnie należy Twa osoba (osobowość).

Laptopa tu nie „odpalisz” i dotrzeć trzeba własnym środkiem lokomocji (najmilej widziani – piesi, konni lub cykliści), ale gdy już odwiedzisz – na zawsze w swej jaźnie zapiszesz wrażenia tutaj doznane.

To nie pompatyka, a doświadczenia lat minionych.

Odwiedzają mnie głównie środowiska artystyczne (szeroko pojęte) jak również ekologiczne (anarchistów nie toleruję, punk-ów szanuję) i edukacyjne czy turystyczne (przede wszystkim tzw. turystyka kwalifikowana) oraz przyrodnicy (także szeroko pojęci).

Bywają również „pozaśrodowiskowi”, więc mniemam, iż nic nie stoi na przeszkodzie by i Twa postać dołączyła do tego (nie wąskiego) grona.

Posiłkując się (również w znaczeniu dosłownym) przewodnikiem survivalowym aut. doc. dok. Łukasza Łuczaja, poznaję tu stale i wciąż nieprzebraną mnogość  dziko występujących roślin jadalnych. Tych – leczniczych także nie brakuje. Sposobami zbieractwa  i przyrządzania oraz recepturami dzielę się chętnie z zainteresowanymi (ku dobru i zdrowiu).

Także zasobność okolicznych lasów w tzw. runo, zaliczyć można do/jak na obecną degradację ekosystemu) imponujących.

O niektórych, okolicznych zabytkach, parkach, ostojach czy innych atrakcjach dowiesz się m.in. z takich pozycji jak: Słownik krajoznawczo – historyczny POGÓRZE PRZEMYSKIE (ST-w Kryciński, REWASZ 1992), TYRAWA WOŁOSKA Gmina w cieniu Gór Słonnych (Ryszard Januszczak „Roksana” ok. 1999), Sanok i okolice (Maciej Skowroński, Agata Skowrońska – Wydrzyńska, Izabella Dmitrzak – Skowrońska „SAN” 2009).

Za bazę noclegową służyć Ci mogą – namiot, tipi, szałas lub amper (w zależności z czym przybędziesz lub zbudujesz na miejscu), a także zaprzyjaźnione, okoliczne gospodarstwa gościnne i agroturystyczne czy pasieczne lub rybne.

Rezerwowo dysponuję paroma namiotami, lecz te główne przeznaczam dla wygody stałych bywalców.

Na wodę (i to tę – najwyższej jakości) – (dowiadując się z w/w publikacji o jej walorach) możesz liczyć, choć tę reglamentuję wyłącznie do celów spożywczych i kosmetycznych.

Do tych „ostatnich” najwłaściwiej służy ta – darowana z nieba, a pozostałych – czerpana z pobliskiego potoku. Sanitariaty w formie latryny. Wioseczka nie dysponuje sklepem żadnej branży a osadnicy niechętnie pozbywają się produktów czy płodów rolnych. Najbliższe zaopatrzenie to 5 – 6 km.

NIE ZAPOMNIJ O TYM PLANUJĄC ODWIEDZINY CZY POBYT!

Kuchenki do gotowania warunkowo użyczam wyłącznie posiadaczom nabitej butli. Ognisko jak najbardziej (z tego co nazbierasz i gdzie ci wskażę).

Teren nie jest fizycznie ogrodzony więc za Twój ekwipaż czy Ew. zwierzęta nie zwalniam Cie z odpowiedzialności. Przy czym zwierzę (nawet w kagańcu) winno być stale na uwięzi lub w przytransportowym kojcu z uwagi na komfort i bezpieczeństwo współodwiedzających jak i samego zwierzaka.

Popas i wodopój dla koni możliwy jedynie na otaśmowanych przez Ciebie obszarach. Cienia nie za wiele.

A! Niekiedy najważniejsze! Ośrodek Zdrowia (ludzkiego) – ok. 9 km, weterynaryjny – 22 km, punkt apteczny – 8 km.

Kontakt z GOPR, PL czy PR ograniczony poprzez problematyczny zasięg telekomunikacyjny.

 

Ulubione tematy i specjalności to: KOŃ (e), AKT żeński (często wspólny z koniem), ARCHITEKTURA (najczęściej drewniana – sakralna, PORTRET, KWIATY polne i łąkowe, IKONOPISARSTWO (metody tradycyjne i archaiczne).

Mam niekłamany zaszczyt reprezentować również (jako członek wspierający) najlepszą formację przewodnicką w Bieszczadach i jedną z najlepszych w skali całych Karpat – Stowarzyszenie Przewodników Turystycznych „KARPATY” z siedzibą w Sanoku, w skład Zarządu której wchodzi i pracach jego uczestniczy walnie Gospodarz tej strony – kol. Jacek Łeszega.

 

                                    Dla zdrowia i urody, dla przeżyć duchowych,

                                    dla smaków uważonych – niczym nie skażonych,

                                    dla duszy ukojenia – swego odrodzenia,

                                    dla wiedzy historycznej i patriotycznej,

                                    dla nauki co chroni dzieci nasze, wnuki.

                                                                                  PRZYBYWAJCIE !

 

                                                                                  Zapraszam serdecznie

                                                                                       Zbyszek Habrat

                                                                                      Tel. 600 648 824

 

  • 001_800
  • 1a_350
  • DSCN0096_800
  • DSCN0137_800
  • DSCN0180_800
  • DSCN0320_800
  • DSCN0324_800
  • DSCN0698_800
  • DSCN1613_800
  • DSC_0024_800
  • DSC_0138_800
  • ZH 001_800
  • Zbigniew Habrat_800
  • pejzaz2_350
  • www.tyrawa.pl_350